Po śmierci ulubionego pisarza, z którego odejściem trudno się pogodzić – wieczorami powracamy do jego książek, by zaczerpnąć z nich potwierdzenie własnego milczącego, protestu przeciw śmierci ich twórcy i aby pokrzepić się świadomością, że to, co było w nim najcenniejszego pozostaje utrwalone na kartkach jego dzieł. Pamiętam więc owe grudniowe wieczory u schyłku 1954 roku, podczas których raz jeszcze wracałam do „Medalionów”, „Domu kobiet”, „Granicy”, „Romansu Teresy Hennert”, „Niedobrej miłości”… Ale najbardziej przykuwał mnie wówczas czytany, zresztą po raz nie wiedzieć który „Dom nad łąkami”. […] I teraz, w przededniu drugiej rocznicy śmierci Nałkowskiej, zapragnęłam ujrzeć ów dom i krajobraz, który go otaczał. […] Czytaj dalej „W przededniu drugiej rocznicy śmierci Zofii Nałkowskiej” →