1912

Zofia Nałkowska odbywa podróż do Drezna przez Pragę.

1911

29 stycznia umiera Wacław Nałkowski.

Pisarka definitywnie rozstaje się z Leonem Rygierem.

1910

Zofia Nałkowska po raz pierwszy wyjeżdża do Włoch.

Ukazuje się powieść „Narcyza”.

W książkach swych pisałam o miłości i myślałam, że każdy ma do niej prawo. Pisałam też o sztuce, o piękności filozoficznego myślenia: „Kobiety”, „Książę”, „Koteczka”, „Rówieśnice”, „Narcyza”, „Węże i róże”, „Lustra” – te książki należą do mojej tamtej przeszłości i dzisiaj są mi obce.

(Z. Nałkowska, O sobie)

1909

Zofia Nałkowska staje, obok ojca, jako świadek obrony przed sądem partyjnym przeciwko Stanisławowi Brzozowskiemu (1878–1911). Poznaje Edmunda Szalita (1884–1915), szwagra Brzozowskiego, z którym łączy ją wzajemne uczucie.

Przenosi się do Krakowa.

Ukazuje się książkowe wydanie „Rówieśnic” oraz tomu nowel pt. „Koteczka, czyli białe tulipany”, publikowanych uprzednio w latach 1905–1908 w czasopismach.

1908

Zofia Nałkowska drukuje w „Sfinksie” powieść pt. „Rówieśnice”.

1907

Zofia Nałkowska bierze udział w Krajowym Zjeździe Kobiet Polskich, wygłasza referat „Uwagi o etycznych zadaniach ruchu kobiecego”.

Odczyt w Nałęczowie i pobyt u Żeromskich.

Po likwidacji „Ech Kieleckich” wraca do Warszawy.

1906

Wyjeżdża z mężem do Kielc, pomaga mu w redagowaniu pisma „Echa Kieleckie”.

Udaje się w swą pierwszą podróż zagraniczną do Abbacji nad Adriatykiem.

Zostaje wydana trylogia „Kobiety”.

1904

Prozatorski debiut Zofii Nałkowskiej to drukowana w odcinkach na łamach „Prawdy” powieść pt. „Lodowe pola”, rozpoczynająca w jej twórczości znamienny dla Młodej Polski temat zgłębiania tajników duszy kobiecej.

Wychodzi za mąż za poetę Leona Rygiera (1875–1948), mieszkają razem na Górkach.

1898

Debiutuje na łamach „Przeglądu Tygodniowego” wierszem pt. „Pamiętam”. Do roku 1907 drukuje liryki w modernistycznych pismach, takich jak: „Chimera”, „Głos”, „Krytyka” i inne.

Fragment

Oto już głaz ostatni… Chwytam się miłości
Kurczowo zaciśniętą ręką, niby szponem,
Broczą w krwi krzywe palce, drę ciało do kości –
Ja muszę się utrzymać – nieszczęsna – szalona –

Ale głaz się obsuwa… W uścisku namiętnym
Tulę go do mej piersi, zamykając oczy
I padam w czarną otchłań w trwogi wirze mętnym,
Sama z głazem miłości… Tu wszystko się mroczy…

(1897)