background
logotype
image1 image2 image3

Zanussi u Nałkowskiej

26 kwietnia wołomiński "Dom nad Łąkami” odwiedził Krzysztof Zanussi, niegdyś czołowy twórca Kina Moralnego Niepokoju, jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców polskiego kina w Europie.

Pomimo tego, że Krzysztof Zanussi po raz pierwszy odwiedził "Dom nad Łąkami”, w swojej twórczości zetknął się już z literaturą Zofii Nałkowskiej. Miało to miejsce w 1977 roku, gdy na podstawie jej dramatu nakręcił w RFN "Dom kobiet”. Wołomińskie spotkanie z mistrzem miało charakter mądrej, pouczającej, a zarazem dowcipnej i błyskotliwej "rozmowy ze znajomym”. Oprawę muzyczną przygotowali na ten wyjątkowy wieczór uczniowie i absolwenci Prywatnej Szkoły Muzycznej im. Witolda Lutosławskiego w Wołominie pod opieką Pawła Rozbickiego.

 

Dyrektor Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich – Marzena Kubacz przygotowała dla pana Krzysztofa kilka pytań, na które wyczerpująco i barwnie odpowiadał. Spytany o swoje początki, mistrz opowiedział kawałek swego życiorysu: – Miotałem się z myślami, co z życiem zrobić. Jestem dzieckiem wojennym. Przeżyłem, więc czułem, że jestem zobowiązany czynić coś ważnego.

Ojciec był inżynierem, więc byłem szykowany do zawodu architekta. Zbuntowałem się jednak i poszedłem na fizykę – mówił Zanussi – A w fizyce byłem zakochany, ale bez wzajemności. Zdałem sobie sprawę, że Nobla bym w tej dziedzinie nie zdobył. Zmieniły się czasy. Zacząłem studiować filozofię w Krakowie. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Ale wiedziałem, że filozofem nie będę. Szukałem dalej, bywałem w teatrach amatorskich.

Anonimowo przystąpiłem tam do konkursu i zdobyłem siedem na dziesięć nagród. Wtedy zaryzykowałem i poszedłem do szkoły filmowej – dodaje.

Na pytanie o "Dom kobiet” mistrz wyznaje: – Sam napisałem scenariusz do tego filmu. Nakręciliśmy go w Sarlandzie. Nie była to produkcja moich marzeń, ale wówczas prawdziwą gratką było nagrać film w RFN. Zanussi podzielił się z przybyłymi gośćmi także kilkoma anegdotami z planu.

W czasie wywiadu reżyser zdradził: – Tak lubię polską literaturę, że nie chcę jej przerabiać. Podzielił się także refleksją: – Wszystko co marne jest bestsellerem. Bestsellery pojawiły się dopiero wtedy, gdy kucharki nauczyły się czytać. Kultura masowa nie jest przedmiotem mego zainteresowania – mówił mistrz. Na pytanie czy lubi oglądać swe filmy, stanowczo odpowiedział:

- Nie znoszę. Tak mocno przeżywam samo kręcenie, że potem nie mam ochoty już tego oglądać. Może zobaczę co zrobiłem, jak już nie będę mieć planów, co tworzyć dalej – dodaje.

Okazuje się, że Zanussi przywiązuje dużą wagę do muzyki filmowej. – Ona tworzy film, dopiero ze zderzenia muzyki i obrazu powstaje coś wspaniałego. Najlepszy efekt daje połączenie szybkiej akcji i wolnych scen. Tak jakby los powoli się zbliżał. Do wszystkich moich filmów muzykę komponował Kilar, bowiem on właśnie najlepiej mnie rozumie.

Mistrz pytany o ulubiony sposób wypoczynku mówi: – Za parę dni pojadę na narty w Alpy. Jednak życie jest na tyle ciekawe, że nie należy tracić czasu na odpoczywanie. Najlepiej jest po prostu zmieniać czynności. Ja na przykład wypoczywam będąc tu z wami na spotkaniu – wyznaje Zanussi. Obecnie mówi się o najnowszej produkcji Krzysztofa Zanussiego – czarnej komedii "Serce na dłoni”.

Share
2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template