background
logotype
image1 image2 image3

Mój dom nad Łąkami

Nazywam się Oliwia i mam 10 lat. Od urodzenia mieszkam w Wołominie. Mój pierwszy rodzinny dom znajdował się na osiedlu Niepodległości, po kilku latach wraz z moją rodziną przeprowadziłam się do domku jednorodzinnego, całkiem niedaleko mojego poprzedniego mieszkania. Bardzo lubię te miejsca, ale od kiedy pamiętam, to dom mojej Babci był dla mnie wyjątkowy.

 

Babcia mieszka niedaleko wołomińskiego szpitala, w którym przyszłam na świat w sierpniu 2003 roku. W pobliżu jej domu jest piękny, gęsty las, szkoła, do której chodziła moja Mama, ścieżki rowerowe i to, co od dzieciństwa lubię najbardziej, czyli mała górka, na której bawiłam się o każdej porze roku. Zawsze uwielbiałam jeździć do mojej Babci. Na trawniku przed Jej domem uczyłam się chodzić, w lesie ćwiczyłam jazdę na rowerze a na szkolnym boisku grałam w piłkę. Nie mogę się zdecydować, o której porze roku bawiłam się tam najlepiej... może wiosną?

Marzec zawsze zaczynał się wycieczkami do lasu po wierzbowe gałązki. Bardzo lubię bazie, bo są puszyste i przypominają kocie futerko. Starałyśmy się nazrywać tyle, żeby wystarczyło do obu naszych wazonów. W ogrodzie Babci pierwsza kwitnie żółta forsycja, później fioletowe i białe bzy, które przepięknie pachną. Często wracałam do domu z kolorowym bukietem tych kwiatów. Lubię pomagać Babci siać kwiaty, na przykład cynie, niecierpki, astry i ulubione przez Nią słoneczniki, które rosną na kilka metrów w górę. Na wspomnianej górce bardzo często robimy wyścigi kto pierwszy wejdzie na szczyt, później zbiegamy szybko na dół starając się nie przewrócić. Często towarzyszy nam piesek sąsiadki, którego bardzo lubię. Wabi się Perełka i zawsze radośnie wita mnie, gdy wysiadam z samochodu przy domu Babci. Pobliski las ma fantastyczne dróżki do jazdy na rowerach. Moja Babcia i ja bardzo lubimy nasze wycieczki. Czasami przyłączają się do nas moi koledzy, którzy mieszkają w sąsiedztwie. Mama opowiadała mi, że w tym lesie również ona uczyła się jeździć na rowerze. Jej pierwsza wyprawa zakończyła się zderzeniem z drzewem, na szczęście (oprócz skrzywionej kierownicy) nikt nie ucierpiał. Mama niedawno pokazała mi to drzewo – to piękna wysoka brzoza. Ja na szczęście nie miałam takich przygód podczas moich wypraw. Moje były znacznie przyjemniejsze, zwłaszcza te letnie...

...bo lato to moja ulubiona pora roku! Nareszcie jest ciepło i są długie dni, które zwykle spędzam u Babci. Podczas wakacji często u niej nocuję. Rano czeka na mnie pyszne śniadanie – moja Babcia wspaniale gotuje! Później czas spędzamy w ogrodzie na zbieraniu malin, agrestu, porzeczek i winogron. Przy samym ogrodzeniu rosną drzewa owocowe: śliwy, wiśnie i jabłonie. Gdy przychodzi czas zbiorów Babcia przynosi z garażu wysoką drabinę, dzięki której możemy zerwać wszystkie dojrzałe owoce, nawet te, które ukryły się na samych czubkach drzew. Najsmaczniejsze są jabłka malinówki – są bardzo słodkie, soczyste i mają piękny czerwony kolor. Razem z Babcią robimy też przetwory na zimę. Z malin przygotowujemy sok, który jest doskonały na przeziębienie i konfiturę wiśniową, którą często wykorzystujemy do ciast i deserów. Babcia ma także ogródek warzywny, w którym rosną: marchewki, fasolka szparagowa, cukinia, buraki oraz pomidory. Lubię pomagać podczas prac w ogródku, ale lato to przede wszystkim zabawa! Kąpiele w małym basenie, gra w badmintona, skakanie w gumę i na skakance oraz szaleństwa na rolkach to jest to, co sprawia mi wielką przyjemność. W wakacje przyjeżdżają też dzieciaki z pobliskich domów i razem się bawimy. Najczęściej spotykamy się u najbliższych sąsiadów Babci. Pod schodami domu ich dziadków mają wspaniałą, starą kryjówkę (tak naprawdę to po prostu schowek na narzędzia ogrodnicze), w której bawili się jeszcze nasi rodzice, gdy byli dziećmi. W ostatnie lato, pewnego letniego popołudnia nagle zaczął padać deszcz. Schowaliśmy się w tej kryjówce i czekaliśmy aż wyjdzie słońce, niestety rozpadało się na dobre i nie przestawało przez kilka godzin. W tym czasie graliśmy w różne gry planszowe i udawaliśmy, że jesteśmy uwięzieni w niedostępnej jaskini. Na szczęście babcia moich przyjaciół domyśliła się, że jesteśmy głodni, więc przyniosła nam do kryjówki obiad – przepyszne pierogi z serem. Bawiliśmy się tak dobrze, że nie zauważyliśmy, kiedy ulewa się skończyła! Babcia nauczyła mnie zrywać jagody i jeżyny. Wiem, że najsmaczniejsze są te, które mają czarny kolor. Niestety jeżyny dojrzewają pod koniec wakacji, drzewa i pozostała roślinność nie jest już tak intensywnie zielona. Z tygodnia na tydzień las zmienia swoje barwy na: żółty, czerwony, pomarańczowy, brązowy i bordowy. Wygląda wtedy najpiękniej i dlatego nawet jesień potrafi zachwycić...

Ulubioną jesienną rozrywką mojej rodziny jest grzybobranie. W moim ukochanym lesie udało mi się znaleźć wiele kurek, podgrzybków i prawdziwków. Nasze zbiory najczęściej „lądują" w jajecznicy albo zupie i oczywiście w słoikach. Razem z Babcią mamy swoje sekretne miejsca, w których za każdym razem jesteśmy w stanie znaleźć kilka grzybów. Niedaleko górki, o której już wspominałam rosną piękne dęby i kasztanowce. Ich owoce to najlepszy budulec do jesiennych ludzików. Gdy byłam mała całe kolekcje kasztanów i żołędzi nosiłam do mojego przedszkola. Jesienią lubię spacerować po lesie rozrzucając dookoła liście. Las o tej porze roku jest piękny, ale zawsze czekam już wtedy na śnieg...

... bo zima to śnieżne szaleństwo! Bawimy się wtedy rzucając się nawzajem śnieżkami i razem zjeżdżając na sankach z mojej ulubionej górki. Z dachu domu mojej Babci zwisają wtedy piękne, długie sople. Lubię je zrywać, ale w śnieżne dni najbardziej czekam na kulig. Pobliski las jest do tego celu idealny! Cała moja rodzina nie może doczekać się tej zabawy przez cały rok. Ja najbardziej wyczekuję świąt Bożego Narodzenia, które zawsze spędzamy w domu Babci. Wigilia jest bardzo uroczysta i wesoła, ponieważ wspólnie zasiada do stołu ponad dwadzieścioro członków rodziny, to aż cztery pokolenia! Kolędujemy tak głośno, że nasze śpiewy słychać nawet w pobliskich domach. Nie wyobrażam sobie spędzania świąt w innym miejscu...

Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się przekazać jak wspaniałe były i są moje przeżycia związane z domem Babci i jego okolicami. To dla mnie jedno z najważniejszych i najbliższych sercu miejsc na ziemi.

Wołomin, 2014 r.

Share
2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template