background
logotype
image1 image2 image3

.Zabrakło cierpliwości

„Zaalarmowały nas telefony: W „domu nad łąkami”, czyli przyszłym muzeum Zofii Nałkowskiej, źle się dzieje. Chodzi nie tyle o zabytek, ale o czysto ludzką sprawę. Z zamkniętego pokoju wyrzucono rzeczy ostatniej lokatorki tego domu p. Bronisławy Surowcew, gorącej orędowniczki powstania muzeum. Fakt, że B. Surowcew została już kilka miesięcy temu [w marcu 1984 r.] przeniesiona do innego mieszkania nie upoważnia – zdaniem naszych informatorów – do takiego traktowania cudzej własności. Właścicielka pozostawionego w „domu nad łąkami” księgozbioru i kilku sprzętów, uzyskała w Urzędzie Miasta i Gminy Wołomin obietnicę przewiezienia jej rzeczy do nowego lokum, co miało nastąpić w poniedziałek 6 bm. A w czwartkowe popołudnie zastała swe rzeczy w stanie ruiny. Uczynili to robotnicy przeprowadzający remont.

[…] – Pani Surowcew – mówi naczelnik – wyprowadziła się po wielu kłopotach i długich targach. W listopadzie ub. roku. załatwiliśmy jej, jak żądała, dwa pokoje. Bowiem pokoju z kuchnią w nowym budownictwie odmówiła. Zapewniliśmy przeprowadzkę. Za transport zapłaciliśmy 10 tys. zł. Potem poprosiliśmy o zwrot kluczy. Kiedy je oddawała, nie wspomniała ani słowa o zostawionych tu rzeczach. Pytała tylko, czy w składziku może leżeć jej węgiel. Oczywiście – odpowiedzieliśmy. A teraz, gdy do domu Nałkowskiej wszedł wykonawca, okazało się, że jeden pokój jest zamknięty. Odszukaliśmy p. Surowcew. Tłumaczyła, że książki miała zaraz po nowym roku przekazać do antykwariatu, ale on jest wciąż zamknięty. Mimo że to naprawdę do nas nie należy, zdecydowaliśmy, że damy transport na zabranie tych rzeczy. Termin istotnie ustaliliśmy na 6 bm. Doprawdy nic sobie nie mamy do wyrzucenia.” […] 

Share
2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template