background
logotype
image1 image2 image3

"Co czynić dalej?" Express Wieczorny, 1958 nr 269

„Jutro, w niedzielę, na godz. 10 w Wołominie, w lokalu Prezydium MRN przy ul. Warszawskiej 7, Komitet Społeczny Organizacji Muzeum Nałkowskich organizuje spotkanie wszystkich zainteresowanych sprawą stworzenia Muzeum Nałkowskich i rozpatrzenia trudności, które ostatnio spiętrzyły się i uniemożliwiają ruszenie z miejsca. […] Co czynić dalej? Jeżeli się coś zmieniło przez trzy ostatnie lata, czyli od chwili powstania idei tego kulturalnego przedsięwzięcia – to tylko na gorsze: budynek zdewastowany został jeszcze bardziej; jednym lokatorom przybyły dzieci, inni chcą się żenić, więc pretensje o zastępczy metraż znacznie poszły w górę; w obiecywanym (ostatni na 31 maja) przydziale mieszkań znowu pominięto rodziny z „Domu nad łąkami”; właścicielka posesji, zniecierpliwiona trwającym już trzy lata odkładaniem kupna domu i wyznaczenia zastępczej pensji, chce wycofać swą zgodę na sprzedaż miastu pamiątkowej nieruchomości.”

I. Lubaszewska, Dlaczego „Dom nad łąkami” nie może stać się tak potrzebną placówką kulturalną, „Express Wieczorny”, 1958 nr 269

"Nie mogą znaleźć wspólnego języka" Sztandar Młodych, 1959 nr 228

„Mając na uwadze zasługi Wacława Nałkowskiego i Zofii Nałkowskich Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Wołominie na uroczystej sesji w 1955 roku powzięło uchwałę o utworzeniu muzeum w „Domu nad łąkami”. Powstał nawet Komitet Budowy Muzeum Nałkowskich – opowiada J. Surowcew. […] – Żałuję bardzo, że nie mogę pokazać wnętrza „Domu nad łąkami”, ponieważ zamieszkały jest on przez lokatorów. Do obecnej chwili Prezydium PRN w Wołominie i Ministerstwo Kultury nie mogą znaleźć wspólnego języka, by ostatecznie załatwić sprawę muzeum Nałkowskich… Pomyślałem, że 4 lata szukania wspólnego języka, to bardzo długo.” […]

„Sztandar Młodych”, 1959 nr 228

Kiedy powstanie muzeum Nałkowskich?

Wielokrotnie pisaliśmy o smutnej historii Domu nad łąkami. [...] Poprzednie Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Wołominie zobowiązało się do marca ub. roku wyprowadzić lokatorów z obiektu zabytkowego do zastępczego pomieszczenia. Ale niestety, terminu tego nie dotrzymano. Także obecne prezydium przeciąga załatwienie tej sprawy, tłumacząc się brakiem mieszkań dla użytkowników „domu nad łąkami". [...] Dlatego apelujemy do Prezydium WWRN, żeby wzięło sobie do serca tę smutna historię i pomogło wreszcie Wołominowi uczcić pamięć Nałkowskich...

„Trybuna Mazowiecka" z 24 XI 1958 r., nr 279

„Trybuna Mazowiecka” z 24 XI 1958 - Kiedy powstanie muzeum Nałkowskich?

„Wielokrotnie pisaliśmy o smutnej historii Domu nad łąkami. […] Poprzednie Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Wołominie zobowiązało się do marca ub. roku wyprowadzić lokatorów z obiektu zabytkowego do zastępczego pomieszczenia. Ale niestety, terminu tego nie dotrzymano. Także obecne prezydium przeciąga załatwienie tej sprawy, tłumacząc się brakiem mieszkań dla użytkowników „domu nad łąkami”. […] Dlatego apelujemy do Prezydium WWRN, żeby wzięło sobie do serca tę smutna historię i pomogło wreszcie Wołominowi uczcić pamięć Nałkowskich…”

„Trybuna Mazowiecka” z 24 XI 1958 r., nr 279

„Słowo Powszechne”, 1959 - "Przeszkody są nie do pokonania"

„Przeszkody w zorganizowaniu tu prawdziwego muzeum są nie do pokonania. Tymczasem 6-izbowy budynek o brudnym odrapanym wnętrzu zamieszkują 4 rodziny z kupą dzieci. Nic dziwnego, że w korytarzach i przedpokojach „cieszą wzrok” pieluchy, śpioszki, sukieneczki i majteczki porozwieszane na różnej grubości sznurkach, do tego jakiś wózek i kilka innych gratów. […] Po śmierci Zofii Nałkowskiej w 1955 r. zwołano w Wołominie nadzwyczajną sesję władz terenowych właśnie w tej sprawie. Wówczas to podjęto uchwałę o zaopiekowaniu się domem i stworzeniu tu muzeum. Równocześnie powstała komisja społeczna złożona z przedstawicieli miejscowego społeczeństwa, Związku Literatów Polskich i Instytutu Geograficznego, w skład której weszli m.in. J. Surowcew, H. Boguszewska, J. Zawieyski, prof. Rosiak i in. Ludzie ci mieli dołożyć wszelkich starań, by uchwałę zrealizowano jak najprędzej. Ministerstwo Kultury i Sztuki zdecydowało odkupić dom od obecnej właścicielki p. Pułaskiej, która zgodziła się sprzedać go za 92 tys. (na tę sumę go oszacowano), ale przedtem władze miejscowe miały zająć się przekwaterowaniem obecnych lokatorów do innych mieszkań. Były już nawet plany rozkładu pomieszczeń muzealnych. Jeden pokój miał więc zawierać zbiór eksponatów po Nałkowskich, w drugim miała być biblioteka, zaś w dwu innych tzw. miejsca pracy twórczej, gdzie mogliby przyjeżdżać pisarze, poeci, naukowcy. Tymczasem, niestety, skończyło się na planach i projektach, albowiem władze miejscowe nie zdołały rozwiązać sprawy mieszkań lokatorów „Domu nad łąkami”. […] Szczególnie dużo miałby tu do powiedzenia przewodniczący MRN, pan P., niestety jak dotąd nie powiedział decydującego słowa. A przecież opinia wojewódzkiego konserwatora inż. Ostapowicza brzmi: Dom należy uważać za zagrożony, gdyż widoczne jest osiadanie i wybrzuszanie ścian. Dom jest drewniakiem otynkowanym na siatce – nikt nie może zagwarantować, ze pewnego dnia nie nastąpi awaria.”

D. Stawińska, W Domu nad łąkami, „Słowo Powszechne”, 1959 nr 15

O „Domu nad łąkami” – prozaicznie

„Podwarszawski „dom nad łąkami” jak magnes przyciąga turystów. Przychodzi tutaj wiele wycieczek szkolnych, przychodzą grupy wycieczkowe PTTK, zaglądają miłośnicy twórczości pisarki.

Czytaj więcej: O „Domu nad łąkami” – prozaicznie

Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 212

 „Którejś czerwcowej niedzieli (roku z pamięci nie ustalę) wybraliśmy się we troje, to znaczy z panią Zofią i Genowefą, do „domu nad łąkami”. Był bardzo pogodny ranek, był podmiejski pociąg i nastrój swawolnych wagarów, był wreszcie u kresu wycieczki ten dom już stary, obszerny, niegdyś zapewne wygodny, dziś dość zniszczony, poutykany lokatorskimi z przydziału rodzinami. Przyjął nas pan Surowcew, mieszkający tam na straży dawnych pamiątek entuzjasta kultury w ogóle, a rodziny Nałkowskich i jej tradycji w szczególności.

Czytaj więcej: Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 212

Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 231-232

„Ciągle jeszcze trudne i skomplikowane wakacje roku 1915 spędzaliśmy u Nałkowskich na Górkach. Owdowiała pani Anna wynajmowała na lato w swoim drewnianym domu pokoje, których było siedem.

Czytaj więcej: Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 231-232

Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 269-270

 „Sylwetki trzech pań Nałkowskich najwyraziściej rysują się na tle „domu nad łąkami”, ich miniaturowej siedziby letniej pod Wołominem, na tak zwanych „Górkach”. Skromny, o bielonych ścianach domek wśród pozostałych po wyciętym lesie drzew zbudowany był na falistym terenie, na urwistym brzegu pra–Wisły w ten sposób, że okna saloniku i gabinetu pani Zofii w ścianie szczytowej znajdowały się w pewnej odległości poniżej otaczającego gruntu. Można było łatwo przeskoczyć wąskie zagłębienie i znaleźć się we wnętrzu. Skorzystał z tego położenia złodziej, któremu udało się okraść domek. Był to jednak wypadek wyjątkowy. Niskie sufity, staroświeckie meble, wysłużony fortepian, na którym czasem grywała pani Anna, wycisnęły na tym wnętrzu piętno minionych dni. Nasycone było wspomnieniami dobrych i złych chwil. Powiew nowoczesności przynosił tej siedzibie pokoik na pięterku, którego mieszkańcy często się zmieniali. Gościli w nim bowiem przeważnie obiecujący debiutanci, którzy nie mieli na pobyt w Warszawie, a tutaj w wielkiej ciszy mogli tworzyć bez troski, korzystając z cennych rad pani Zofii. Spod jej opiekuńczej reki wyfruwały stąd na świat młode talenty, nieraz uderzające oryginalnością, nawet ekscentrycznością pomysłów, choćby Bruno Schulz i jego „Sklepy cynamonowe”. Jadłyśmy obiad w pierwszym frontowym pokoju, który właściwie miał być hallem. Po posiłku zeszłyśmy do ogrodu, który na całej szerokości frontu był ogołocony z drzew i drobnymi tarasami zstępował w dół, ku łąkom ciągnącym się w dal, aż po błękitniejący horyzont. Po obu stronach stopni rozpięte były na zboczu karłowate brzoskwinie, które rodziły drobne i zielone, ale soczyste, wonne i słodkie owoce. […] Domek ten rozrósł się na scenie teatralnej w pierwszej i najlepszej sztuce pani Zofii „Dom kobiet”, a żywe i niezapomniane odbicie znalazł w uroczym szkicu „Dom nad łąkami”. Rozległy widok z górnego tarasu usposabiał do marzeń, wspomnień i rozmyślań, mógł stać się źródłem utworów skupionych, kontemplacyjnych.”

S. Podhorska-Okołów, Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, (w:) Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 269-270

2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template