background
logotype
image1 image2 image3

W pełnym słońcu

Stanęłam w pełnym słońcu – w powodzi promieni,
Rozgrzanych do białości, zanurzona prawie

Po pas – w pachnącej, świeżej, żywiołowej trawie,
Zrywając snopy kwiatów, błyszczących w zieleni.

 

Nie wzięłam kapelusza na me złote włosy,
Bo nie lękam się światła – niech mi pali lice –

Nie mrużąc rzęs, podniosłam me jasne źrenice
Prosto w twarz słońca, w ogniem ziejące niebiosy.

Ciężką wiąż polnych kwiatów rzuciłam na ramię,
Wieńcem modrych bławatków ozdobiłam czoło –

I, skrzyżowawszy ręce, spojrzałam wokoło,
Dumna, spokojna, ufna, że nic mnie nie złamie.

Tam pójdę – w wielkie, jasne, nieskończone pole –
Tam, jak w zwierciadle, w chłodnym, kryształowym strumieniu,

Przejrzę się – z snopem polnych kwiatów na ramieniu,
W ciężkim, pachnącym wieńcu bławatków na czole.

Tam – pójdę, przez tę łąkę, przez kwiatowe łany,
Perłowymi zębami śmiejąc się do słońca –

Chłodna, w jego płomieni białych żarze lśniąca,
Nie płacząc, że kwiat więdnie, przeze mnie zdeptany.

Sama pójdę – w to cudne, w to południe złote –
Ciebie nawet nie będę wołała za sobą...

Ty zostań – sama pójdę, pójdę z mą żałobą
I ust uśmiechem zatrę mych oczu tęsknotę.

Share
2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template