background
logotype
image1 image2 image3

"Życie wznowione" Wacława Nałkowskiego. O portrecie geografa

c_370_300_16777215_00_images_waclaw_nalkowski.JPG

17 listopada 1951 roku Zofia Nałkowska zapisała w „Dzienniku”: „Przyjazd Aneri z pięknym portretem W.N.”[1]. W ten sposób pisarka odnotowała dzień, w którym krakowska artystka Irena (Aneri) Weissowa (1888–1981) ukończyła portret jej ojca Wacława Nałkowskiego.

Na portrecie, namalowanym z okazji 100. rocznicy urodzin wybitnego humanisty i uczonego, Wacław Nałkowski został przedstawiony dokładnie tak, jak w zachowanych opisach: „Pan Nałkowski był wysoki, smukły, szczupły, piękny, z ciemną chmurą włosów nad bladością twarzy pociągłej, o długim nosie, z błyskiem ślicznego uśmiechu nad czarnością brody, która była raczej rozszerzająca twarz u dołu i krótka. Pan Nałkowski miał długi, ówczesnej mody surdut czarny matowy, w atłasowe paski, pan Nałkowski miał wiązany krawat granatowy w białe groszki” (Helena Boguszewska (1886–1978) – pisarka); „W jego spojrzeniu i w tym uśmiechu była świeżość i nowość jakiegoś pięknego, nieznanego życia” (Nela Miłkowska – Samotyhowa – historyk sztuki, uczennica Nałkowskiego).

 

Po raz pierwszy obraz został pokazany publicznie 17 grudnia 1951 roku w warszawskiej Zachęcie na II Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki. Znalazł się wśród 635 prac wybitnych artystów, m.in. W. Fangora, A. Wróblewskiego, E. Eibischa, Z. Pronaszki, A. Szapocznikow, B. Zbrożyny. Udział w wystawie niewątpliwie byłby nobilitacją, gdyby nie fakt, że była to wyłącznie prezentacja realizmu socjalistycznego, obowiązującego już wtedy w sztuce polskiej kierunku, dominowała zatem tematyka produkcyjna, rewolucyjna, portrety wodzów, także obrazy historyczne. Cenzura nie dopuściła rzeźb Hanny Nałkowskiej ani „Portretu Zofii Nałkowskiej”, namalowanego także przez Aneri Weissową. Natomiast „Portret Wacława Nałkowskiego” został zawieszony gdzieś bardzo wysoko i niewidocznie, w kącie. Pisarz Jerzy Kornacki (1908–1981) tak to zrecenzował w swoim „Dzienniku”: „Sama wystawa przedstawia widoki iście koszmarne, potworne, straszliwe, drewniane, głupie, wręcz niemożliwe… Nadęte Mickiewicze i Lelewele z żydowskimi nosami, skupy kartofli, wyładunki węgla, wszędzie Waryński, nazwany w jednym miejscu Michałem, wszędzie Dzierżyński, także kilku Bierutów z głupkowatymi uśmiechami na gębach, paru Leninów, jeden Julian Marchlewski – rumiany i zażywny, zupełnie jakby jakiś dziedzic”[2].

Zofia i Hanna Nałkowskie zaproszenia na otwarcie wystawy nie przyjęły.

Po kilkudziesięciu latach od tamtego wydarzenia i udziału w wielu innych, bardziej prestiżowych, wystawach, podróżach do wielu muzeów i galerii, „Portret Wacława Nałkowskiego” w 2011 roku (w 100. rocznicę śmierci uczonego) został pozyskany do zbiorów „Domu nad Łąkami”. Znalazł tu stałe miejsce w dawnym jego gabinecie geograficznym, wśród rodzinnych fotografii, map, atlasów i książek. Jest tu także jedna książka Zofii Nałkowskiej z dedykacją pisarki dla autorki obrazu: „Drogiej pani Aneri – wdzięczna za udział we <wznowieniu> życia W.N.”.

 


[1] Z. Nałkowska, Dzienniki 1945–1954, cz. 2 (1949–1952), oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 2000, s. 395.

[2] Idem, s. 428,

 

 

 

Share
2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template