background
logotype
image1 image2 image3

O Hannie Nałkowskiej

 

 

 

Odwiedzając Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie wielu turystów zwraca uwagę na popiersie pięknej kobiety stojące na postumencie w jednym z pokojów. Jak informują przewodniczki w „Domu nad Łąkami” kobietą uwiecznioną w gipsie jest znakomita pisarka – Zofia Nałkowska, a autorką tej rzeźby jest jej siostra – Hanna Nałkowska.

 

Husia i jej dom rodzinny

Hanna czy też Husia – jak często o niej mówiła Zofia Nałkowska – przyszła na świat 18 stycznia 1888 roku w Warszawie. Rodzice (ojciec Wacław Nałkowski – wybitny geograf, współautor pierwszego manifestu modernistycznego „Forpoczty” oraz matka Anna – również z wykształcenia geograf) przywiązywali ogromną wagę do rozwoju intelektualnego i gruntownego wykształcenia swoich córek. Hanna skończyła tajną pensję Emilii Pankiewiczówny przy ulicy Złotej w Warszawie, a następnie szkołę przy Muzeum Rzemiosł i Sztuki Stosowanej, gdzie uczyła się rzeźby u profesora Teodora Skoniecznego1. Rzeźba, choć zdominowała całe życie zawodowe Hanny, nie była jej jedynym zainteresowaniem, uczęszczała bowiem także na zajęcia z architektury, perspektywy, anatomii, filozofii (u profesora Władysława Tatarkiewicza), ekonomii politycznej i socjologii oraz na kursy kompozycyjne do Szkoły Słupskich i lekcje rysunku do pracowni Adolfa Edwarda Hersteina2.

Dom rodzinny, w którym dorastała Hanna Nałkowska nie był przeciętny. Panował w nim kult nauki i pracy. W licznych zajęciach pomagała Wacławowi Nałkowskiemu cała rodzina. Żona Anna – nauczycielka i autorka kilku podręczników z zakresu geografii powszechnej, była redaktorką prac męża. Obie córki – Zofia i Hanna – pisały pod ojcowskie dyktando, tłumaczyły prace geograficzne, zestawiały indeksy i projekty ilustracji do jego dzieł. Siostra późniejszej rzeźbiarki, Zofia tak wspomina ten okres: „W jednym z pokojów Domu nad Łąkami stał fortepian długi i żółtawy, pamiętny tym zwłaszcza, że na jego zamkniętym wieku układaliśmy jednego lata ściśle według alfabetu bezlik małych paseczków papieru do Wielkiego Atlasu Geograficznego. Z tak ułożonych papierków przepisywało się ów skorowidz nazw już w gotowej kolejności abecadła. Na tym samym fortepianie mała siostra rozkładała później rajzbrety i różne tajemnicze przybory, żeby rysować piękne figury do ojca Geografii astronomicznej”3.

Państwo Nałkowscy prowadzili dom otwarty, który można by określić mianem salonu intelektualnego. Często gościli wielu wybitnych przedstawicieli epoki. Rozmawiano o niepodległości, polityce, problemach społecznych i kulturze. Trudno się zatem dziwić, iż Hanna, która nasiąkała atmosferą wyrafinowanych intelektualnych dyskursów, interesowała się sytuacją w kraju i na świecie. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że należała do tej części społeczeństwa, która aktywnie uczestniczy w życiu politycznym i społecznym kraju.

W 1905 roku, w okresie rewolucji, Hanna Nałkowska wraz z matką Anną należały do grona zwolenników Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL)4. Swoją społecznikowską pasję realizowała poprzez zbiórkę pieniędzy na partię, uczyła dzieci działaczy robotniczych, a także dzieci chłopskie w domu na wołomińskich Górkach. W 1930 roku właśnie za tę działalność została uhonorowana odznaczeniem w 25–lecie walki o szkołę polską.

Narodziny artystki

Debiut Hanny Nałkowskiej przypada na rok 1913, kiedy to w salach Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych na placu Małachowskiego w Warszawie pokazała rzeźbę „Helenka”, do której pozowała córeczka sąsiadów z Górek. Praca ta potem znalazła się w posiadaniu rodziny Zahrtów w Adamowiźnie pod Grodziskiem Mazowieckim; obecnie znajduje się w Muzeum Marii Konopnickiej w Suwałkach. Należy tutaj wspomnieć, iż Hanna do swojej pierwszej wystawy przygotowywała się pod kierunkiem wielkiego rzeźbiarza Xawerego Dunikowskiego.

Pierwszy poważny sukces rzeźbiarki miał miejsce w 1916 roku. Zdobyła wtedy pierwszą nagrodę w konkursie Zachęty pt. „Polonia” za rzeźbę „Bojownik”.Rzeźba ta została później umieszczona na grobie Wacława Nałkowskiego na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie5. Tego samego roku rozpoczęła studia w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, w której uczyła się malarstwa u profesorów Edwarda Trojanowskiego, Stanisława Lentza i Karola Tichego, a rzeźby u Xawerego Dunikowskiego i Edwarda Wittiga6. Niestety, teczka personalna Hanny Nałkowskiej z okresu jej studiów w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych uległa zniszczeniu podczas II wojny światowej.

Pierwsza wystawa indywidualna rzeźbiarki miała miejsce 6 października 1922 roku w sali rzeźb gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych7.

W okresie międzywojennym Hanna Nałkowska prowadziła ożywioną działalność artystyczną. Swoje prace wystawiała na wystawach indywidualnych, głównie w warszawskiej Zachęcie (wspomniana już debiutancka wystawa z 1922 roku, a także w 1931 roku) oraz na wielu prestiżowych wystawach zbiorowych, m.in. w Związku Zawodowym Artystów Plastyków w Warszawie (1927, 1928), w Instytucie Propagandy Sztuki (1935, 1937), w mniejszych galeriach na terenie Warszawy, ponadto w Poznaniu, Łodzi, Lublinie, Lwowie, w Galerii Zaka w Paryżu (1930), w Salonie Wiosennym (1930) i Salonie Jesiennym (1931) w Paryżu, w Muzeum Jeu de Pomme w Paryżu (1937), na Światowej Wystawie w Nowym Jorku (1939) i wielu innych8.

Konsekwentne dążenie do perfekcji, rzetelność warsztatu artystycznego sprawiają, iż Hanna Nałkowska pomimo niewątpliwych sukcesów nie osiada na laurach. Wyjeżdża więc do Włoch i Francji (w latach 1930–1931) , aby przypatrywać się pracy najlepszych mistrzów, sprawdzać i porównywać, szukać nowych technik i stylów. We Florencji studiuje technikę rzeźby w marmurze. Pobyt w Paryżu to okres intensywnej pracy pod kierunkiem takich mistrzów jak: Gimond, Despiau, Bernard, Noack. Po wielu latach, w wywiadzie dla pisma „Stolica”, Hanna Nałkowska tak wspomina ten okres:

„Maillol i Despiau, to pozycje najbardziej ważne w mojej genealogii artystycznej, której zresztą jak najbardziej się nie wypieram. Oni po części ukształtowali mnie taką jaką jestem, od nich wyniosłam prawdziwe zrozumienie formy i materiału (…)”9.

W 1937 roku na Wystawie Światowej w Paryżu rzeźbiarka osiągnęła wielki sukces, otrzymała medal za medalion z podobizną ojca zamówiony na Międzynarodowy Zjazd Geografów i za rzeźbę pt. „Ewa”.Ta przepiękna praca ucieleśniająca dojrzałą kobiecość była z sukcesem wystawiana w Nowym Jorku. Obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.

Tematem najbliższym w rzeźbiarskiej twórczości Hanny Nałkowskiej był człowiek. Otoczenie rodziny artystki niewątpliwie miało wpływ na dobór modeli, Hanna jest bowiem autorką portretów: Stefana Żeromskiego, Antoniego Bolesława Dobrowolskiego, Waleriana Łukasińskiego, profesora Władysława Tatarkiewicza, Jana Brzechwy, Ewy Szelburg Zarembiny.

Obok bogatego artystycznego dorobku Hanny warta podkreślenia jest społeczna aktywność rzeźbiarki związana z organizacją życia artystycznego w międzywojennej Polsce. Nałkowska do 1939 roku była członkiem Zarządu Związku Rzeźby i należała do grupy artystów „Blok”. Prowadziła również w swojej pracowni przy ulicy Nowy Świat 30 kursy rzeźby koncesjonowane przez władze ministerialne.

Pisząc o Hannie Nałkowskiej warto także wspomnieć o ważnych wydarzeniach w jej życiu prywatnym. W 1924 roku, w wieku 36 lat, Hanna wyszła za mąż. Jej wybrankiem został Maksymilian Bick, wysoki urzędnik w Polskim Monopolu Tytoniowym. Siostra rzeźbiarki Zofia Nałkowska wspomina to wydarzenie w „Dziennikach”: „Znowu pojechałam do Warszawy, gdzie odbył się ślub Hanki, która wybrała sobie męża dopiero teraz. Nie zdradziła przez to swojej sztuki, w mężu swoim bowiem znalazła to samo poparcie i całkowite zrozumienie, które zawsze dotąd miała we współżyciu z matką”10. Pisarka Stefania Podhorska – Okołów tak wspomina Hannę Nałkowską i Maksymiliana Bicka: „Najbardziej zbliżyłyśmy się z młodszą siostrą pani Zofii, rzeźbiarką Hanną. Zaciągnęła mnie na lekcje tańca do Sobiszewskiego na Nowym Świecie. Starał się o nią wówczas pewien młody lekarz. Do małżeństwa z nim jednak nie doszło, bo panna Hanka wybrała kogo innego. Był nim niesłychanie wartościowy i sympatyczny pan Maksymilian Bick, wyższy urzędnik Monopolu Tytoniowego. Każdy, co go poznał, musiał go lubić i cenić. Świetny causeur, dowcipny, bez złośliwości, stawał się ozdobą każdego towarzystwa”11. To niezwykle szczęśliwe małżeństwo przerwała II wojna światowa. Maksymilian Bick na polecenie swojej firmy we wrześniu 1939 roku opuścił Warszawę i przedostał się do Francji, gdzie w 1941 roku zmarł śmiercią tragiczną.

II wojna światowa – dramatyczna walka o przetrwanie

Okres II wojny światowej to dla Hanny Nałkowskiej, podobnie jak dla wszystkich Polaków, czas niezwykle trudny i pełen traumy. Po wybuchu wojny Hanna wraz z Zofią i matką przeprowadziły się do małego mieszkania przy ulicy Madalińskiego w Warszawie. Egzystencja w okupowanej Warszawie była bardzo ciężka. Hanna dzięki znajomościom nabytym jeszcze w czasie swojego małżeństwa z Maksymilianem Bickiem, uzyskała od Monopolu Tytoniowego koncesję na prowadzenie sklepu z papierosami przy ulicy Podchorążych 101 (obecnie Gagarina 33). Wróćmy jeszcze raz do wspomnień Stefanii Podhorskiej – Okołów: „Obydwie panie Nałkowskie, Zofia i Hanka, zamieszkały w tym samym domu, co im ułatwiło otwieranie sklepu we wczesnych godzinach rannych. Wtedy robotnicy, zdążający do pracy, zaopatrywali się w papierosy. A że często nie mieli gotówki przy sobie, pani Zofia chętnieudzielała im kredytu, z którego skwapliwie korzystali. Nie wszyscy jednak wywiązywali się ze swych zobowiązań, wskutek czego dochody ze sklepu tytoniowego przedstawiały się dość mizernie”12.

W pewnym momencie Hanna Nałkowska postanowiła przeprowadzić się do swojej pracowni rzeźbiarskiej przy zbiegu ulic Nowy Świat i Foksal i, na zmianę z Zofią, opiekowała się coraz słabszą, chorującą matką. Wszechobecny strach i bieda sprawiały, że życie w okupowanej stolicy stawało się coraz trudniejsze do zniesienia. Siostry Nałkowskie starały się więc co jakiś czas wyjeżdżać z Warszawy. Hanna najczęściej przyjeżdżała do Wołomina, do swojej przyjaciółki z lat dzieciństwa Wacławy „Waci” Mossakowskiej – córki ostatniego właściciela Wołomina – Henryka Konstantego Woyciechowskiego.

W 1942 roku, w nocy z piątego na szóstego kwietnia, na rodzinę spada kolejna tragedia. Na zapalenie płuc umiera ich ukochana matka. Dla Hanny śmierć matki jest tym dotkliwsza, iż zaledwie rok wcześniej straciła swojego męża. Oto poruszający zapis tej tragedii w „Dziennikach”Zofii Nałkowskiej: „Jest szósta rano, słońce, nocny chłód. Byłam u mamy, która leży w trumnie – sama w swym pustym, zmienionym pokoju. „Łóżeczko już niepotrzebne” – rozebrane i wyniesione. Hania śpi tu w ubraniu na moim nie posłanym łóżku, nieprzytomna po kilku proszkach nasennych. Jej rozpacz jest niezmierna, jej płacz, jej słowa. Obejmujemy się płacząc”13. Młodsza siostra bardzo długo nie mogła pogodzić się ze śmiercią matki. Jeszcze jeden fragment z „Dzienników” Zofii Nałkowskiej: „Hanię odwiozłam przedwczoraj do tramwaju, gdzie oddałam ją w ręce Waci, która wzięła ją znów do Wołomina. Jest jak jedna rana. Robi sobie wyrzuty, że z powodu niepokoju o Maka za mało zajmowała się mamą. Robi wyrzuty mnie, że niepotrzebnie chodziła do pracowni rzeźbić. Z własnej czułości, z własnego materiału żałoby, wydobywam dla niej nieśmiałe pociechy”14.

Śmierć matki, wspólnota niezwykle trudnego wojennego losu jeszcze bardziej zbliża do siebie Hannę i Zofię. I tak siostry prowadząc swój sklep i wspierając się wzajemnie doczekują końca wojny.

Okres powojenny – Hanna wraca do rzeźby

Z dorobku Hanny Nałkowskiej sprzed roku 1939 zachowało się niewiele, ponad 40% prac przepadło podczas wojny w Warszawie, m.in. rzeźby: „Siłacz”, „Dziewczyna siedząca”, „Charcica”, „Tancerka Ruth Sorel”, „Tors”, „Akt”, portrety i popiersia: Stefana Żeromskiego, Ewy Szelburg Zarembiny, Waleriana Łukasińskiego, Józefa Montwiłła – Mireckiego, projekty pomników: Adama Mickiewicza, Jana Władysława Dawida, Montwiłła – Mireckiego, Stefana Okrzei, płaskorzeźba „Przysięga”. Jedynie w Dąbrowie Tarnowskiej ocalała brązowa płaskorzeźba na pomniku poświęconym poległym w pierwszej wojnie światowej15.

W latach 1945–1953 Hanna Nałkowska mieszka w Łodzi, gdzie powraca do swojej artystycznej działalności. Okres powojenny w twórczości rzeźbiarki obfituje w sukcesy. W 1947 roku pracuje nad projektem monumentalnego pomnika „Stu Straconych”. Pomnik ten został zamówiony u rzeźbiarki przez magistrat i społeczność miasta Zgierza. Miał upamiętnić dokonaną przez okupanta hitlerowskiego egzekucję 100 Polaków w akcie zemsty za zabicie gestapowca. Niestety projekt nie został zrealizowany. Hanna Nałkowska brała również udział w konkursie na pomnik łódzkiej działaczki komunistycznej Włady Bytomskiej16. Rzeźba pt. „Włókniarka”, która w listopadzie 1949 roku stanęła na jej grobie na cmentarzu na Dołach w Łodzi jest portretem Bytomskiej. Janina Zagołowa w swoim artykule w „Kuźnicy”z 1949 roku tak pisze o „Włókniarce”: „Najciekawszą rzeźbą, która powstała po wojnie na terenie Łodzi jest wystawiona na tegorocznej czwartej z kolei wystawie Związku artystów Plastyków „Włókniarka”, wspólne dzieło Hanny Nałkowskiej – Bickowej i Ludwika Heringa”.

W 1948 r. rzeźbiarka została wyróżniona na konkursie przedolimpijskim za rzeźbę pt. „Rytm”.

29 kwietnia 1952 roku Hanna wychodzi po raz drugi za mąż, za lekarza internistę Zygmunta Stefanowicza. Małżeństwo trwa zaledwie trzy lata, przerwane śmiercią Stefanowicza w 1955 roku.

Po kilkuletnim pobycie w Łodzi rzeźbiarka, w 1953 roku, powraca do Warszawy, gdzie po wielu staraniach i trudach uzyskuje pracownię na Starym Mieście. Tak wspomina ten czas: „Dziś te wieczne kłopoty z jakim takim pomieszczeniem, koczowniczy tryb życia, przenoszenie całego warsztatu z miejsca na miejsce, a w gruncie rzeczy praca przeważnie kątem w mieszkaniu – wszystko to nie sprzyja gromadzeniu dorobku, rozbija ciągłość pracy, pomysłów. W tej chwili mam, dzięki grzeczności paru osób, pomieszczenie pracowniane w baraku kamieniarskim przy Teatrze Wielkim, tylko że zimą, niestety zupełnie nie sposób tam działać”17. Jednak pomimo tych trudności powstaje wiele jej słynnych prac, m.in. nagrobek Zofii Nałkowskiej w Alei Zasłużonych na cmentarzu Powązkowskim (1959), popiersie Wacława Nałkowskiego do audytorium jego imienia na Uniwersytecie Warszawskim (1961), „Głowa dziewczyny”, „Głowa chłopca”, głowa Antoniego Bolesława Dobrowolskiego, portret Władysława Tatarkiewicza, Jana Brzechwy oraz kilka płaskorzeźb portretowych na cmentarzach warszawskich i tablica pamiątkowa profesora Leśniowskiego w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie, trzy posągi religijne w kościele garnizonowym w Łodzi i posąg Madonny w kościele w Bełchatowie18.

W 1960 roku Hanna Nałkowska brała udział w dwóch wystawach „Rzeźba warszawska 1945–1958”, oraz „Rzeźba polska 1945–1960”19. Ostatnia indywidualna wystawa dzieł Hanny Nałkowskiej odbyła się w 1963 roku w warszawskiej Kordegardzie20.

Jaka była Hanna Nałkowska? W kontekście tego pytania warto przytoczyć wspomnienia Karoliny Beylin i Wilhelma Macha o niej i domu, w którym wyrosła” „O paniach Nałkowskich i nieledwie zaczarowanym, tak niezwykłym ich domu opowiadał nam od dawna, wówczas jeszcze niedorosłym dziewczynkom, brat nasz Gustaw. (…) Trzy piękne panie: matka i dwie córki, każda inna, każda w swoim rodzaju pełna niezwykłego uroku. (…) Hanna, znana już wtedy rzeźbiarka, smukła, popielatowłosa, o subtelnym profilu, jak wyciętym z obrazów tak modnego wówczas malarza Burne – Jonesa. (…) A wnętrze tego domu było równie niezwykłe, jak jego trzy gospodynie. Już w pierwszym obszernym, choć o niskim pułapie, pokoju jadalnym, na wprost drzwi, siedziała na drążku, całkiem bez klatki, niemal na wolności, sowa i wpatrywała się we wchodzących swymi okrągłymi niesamowitymi oczyma. – To nasza Wunia – powiedziała pani Zofia – dziwi się każdemu, kto wchodzi i tak zabawnie się złości. (…) W domu tym były jeszcze i inne stworzenia. Część ich zresztą opisała pani Zofia potem w swej ślicznej książce „Moje zwierzęta”. Takie było moje pierwsze zetknięcie się z niezwykłym domem na Górkach”21. (K. Beylin)

„Osobne miejsce w czasie Zofii Nałkowskiej, miejsce zarazem najbardziej bezceremonialne, bo rodzinno – domowe, i zarazem odświętnie uroczyste, bo ogrzane uczuciem miłości, zajmowała jej siostra Hanna. Każdy jej przyjazd z Łodzi, gdzie do czasu mieszkała, był dla pani Zofii niezwykłym, radosnym wydarzeniem. Czekała na te odwiedziny z tęsknotą. Odmładzały ją, rozpromieniały. A odkąd pani Hanna sprowadziła się na stałe do Warszawy,siostry spędzały z sobą wiele wspólnych godzin. Tu dopiero opowiadaniom i wspominaniom nie było końca! Obie niesłychanie przywiązane do tradycji rodzinnej, uwielbiające rodziców, czczące z żarliwym pietyzmem ich pamięć, święciły w każdym spotkaniu całą swoją przeszłość szczerym, tkliwym, dziewczęco odmłodniałym wzruszeniem, wśród radosnych, przerywanych sobie nawzajem „a pamiętasz”, „a pamiętasz”, wśród westchnień zadumy, wśród śmiechów i prędko, wstydliwie ocieranych łez. I wówczas widziałem przed sobą – wzruszony i zakłopotany udzielonym mi przywilejem obecności – nie dwie wybitne artystki, pisarkę i rzeźbiarkę, lecz dwie córki Wacława i Anny („mateczki”, jak ją niezmiennie nazywały) Nałkowskich. Im, rodzicom, oddawały i kładły u stóp cały blask, przydany wspólnemu nazwisku przez ich własne imiona. Pani Zofia niezmiernie była dumna z rzeźbiarskich sukcesów siostry, lubiła o nich szczególnie opowiadać, lubiła pokazywać fotografie rzeźb, a znała przy tym dokładnie historię każdej z nich. Aktualne trudności warsztatowe siostry – rzeźbiarki, jej niełatwe starania o pracownię, zmartwienia związane z kolejnymi, wciąż niefortunnymi pracowniami, z samą wreszcie pracą, przerywaną chorobami, doznającą różnych niepowodzeń, przeżywała bardzo wrażliwie, boleśnie. „Kłopoty Hani” były codziennym przedmiotem troski, roztrząsań, starań. W jakimś czasie, nie pamiętam dokładnie kiedy, pani Hanna rzeźbiła głowę Zofii u niej w mieszkaniu, w kuchni (i tu, przy okazji, trzeba oddać sprawiedliwość Genowefie – zachwycona była szlachetnym rodzajem nieładu, podnoszącego artystyczną rangę domu o nowy stopień – mimo, że Shocking i koty roznosiły na łapach glinę po całym mieszkaniu). Nie przeczuwał wtedy nikt, w rozbawionej atmosferze rzeźbiarskiej imprezy, że ten portret, przeniesiony kiedyś na kamień, uwieńczy grób Zofii Nałkowskiej”22. (W. Mach)

Mimo nadwątlonego zdrowia Hanna Nałkowska rzeźbiła niemal do końca swoich dni. Ostanie lata życia dodatkowo poświęciła pracy związanej z udostępnianiem i zabezpieczeniem spuścizny pisarskiej po ojcu i siostrze. Jej artystyczna droga była długa, bogata i pełna sukcesów, splatała się z całą epoką kultury polskiej. Należała do pokolenia dla którego miarą wartości człowieka były jego dokonania, uczciwość, inteligencja.

Zmarła 24 września 1970 roku. Nabożeństwo żałobne odbyło się w kościele pw. św. Karola Boromeusza na cmentarzu Powązkowskim, gdzie została pochowana. Spoczywa w grobie razem ze swoimi rodzicami (kwatera 219 rząd II miejsce 1).

 

  • 1 Z. Nałkowska, Dzienniki 1899–1905, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1975, s. 18.
  • 2 Tamże.
  • 3 Z. Nałkowska, Mój ojciec, Warszawa 1953, s. 48–49.
  • 4 I. Trybowski, Nałkowska Hanna, (w:) PSB, t. 22 z. 3.
  • 5 Wacław Nałkowski zamarł nagle 29 stycznia 1911 roku. W 1926 roku na jego grobie stanął posąg „Bojownika”, wyrzeźbiony przez córkę Hannę. Z. Nałkowska, Dzienniki 1899–1905…, s. 18.
  • 6 I. Trybowski, op. cit.
  • 7 H. Nałkowska zaprezentowała wówczas 18 prac: „Głowa rycerza”, „Bez tytułu”, „Helenka”, „Bezdomna”, „Mała Ewa”, „Kobieta”, „Rycerz”, „Robotnik”, „Szkic do pomnika Okrzei”, „Głowa mężczyzny”, „Ręce”, „Fragment”, „Głowa dziewczyny”, „Szkic” (dwie prace pod tym samym tytułem), „Portret kapitana M. B.”, „Portret Zofii Nałkowskiej – Gorzechowskiej”, „Portret pani V. – Z.” (Zofii Villaume – Zahrtowej), „Portret pani Z. G.”, „Portret”. Z. Nałkowska, Dzienniki 1918–1929, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1980, s. 99.
  • 8 Tamże.
  • 9 „Stolica”, 1958 nr 17.
  • 10 Z. Nałkowska, Dzienniki 1918–1929…, s. 111.
  • 11Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 269.
  • 12 Tamże, s. 271.
  • 13 Z. Nałkowska, Dzienniki 1939–1944, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1996, s. 383.
  • 14 Tamże, s. 389.
  • 15 I. Trybowski, op. cit.
  • 16 Włada Bytomska (1904–1938) – łódzka włókniarka, działaczka KPP, dwukrotnie karana więzieniem za swoją działalność. Skrępowana i podpalona 2 listopada 1938 roku przez nieznanych sprawców na cmentarzu Doły w Łodzi. Na skutek odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu w dzielnicy Radgoszcz w Łodzi. M. Matys, Potrzebowali bohaterki, „Magazyn Gazety Wyborczej”, 1997 nr 43.
  • 17 „Stolica”, 1958 nr 14.
  • 18 I. Trybowski, op. cit.
  • 19 Na wystawie rzeźby Okręgu Warszawskiego ZPAP H. Nałkowska pokazała: „Prządkę” oraz „Głowę dziewczyny”. Rzeźba warszawska 1945–1958, grudzień – styczeń 1958–59, Warszawa, Zachęta, pl. Małachowskiego 3. Na wystawie „Rzeźba polska 1945–1960” zaprezentowano: głowę Zofii Nałkowskiej i „Prząśniczkę”.
  • 20 H. Nałkowska wystawiła wtedy następujące prace: „Ewa” (1931), „Wacław Nałkowski” – medal (1934), „Rytm” (1947), projekt pomnika „100 Straconych” w Zgierzu (1947), „Włada Bytomska” (matka) (1949), „Prząśniczka” (1950), „Wacław Nałkowski” (1953), „Zofia Nałkowska” (1954), „Jan Brzechwa” (1950), „Elżunia” (1957), „Dr Okoński” (płaskorzeźba z grobowca) (1957), „Staś” (1958), „Prof. A. B. Dobrowolski” (1961), „Maria Wardasówna – partyzantaka – lotniczka” (1962), „Stefan Żeromski”, fragmenty zniszczonej rzeźby znalezione w gruzach, „Helenka”. Wystawa rzeźby Hanny Nałkowskiej 24 kwiecień – 5 maj 1963, Warszawa, Kordegarda gmachu Ministerstwa Kultury i Sztuki, Krakowskie Przedmieście 15/17.
  • 21Wspomnienia o …, s. 39–41.
  • 22 Tamże, s. 208.

 

 

 

Share
2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template